Koniecznie przeczytaj
Nie ma co do tego wątpliwości: projekt ustawy antydynastycznej, który przeważa w Kongresie, nie ma prawnych instrumentów, by faktycznie powstrzymać rozprzestrzenianie się rodzin politycznych.
Najzagorzalsi krytycy propozycji w dostojnej izbie wskazali już podczas dwudniowych debat plenarnych, że projekt ma bardzo luźne ograniczenia, pozwalające wielu członkom rodziny nadal równocześnie piastować urzędy i zastępować się nawzajem po wykorzystaniu trzech kadencji.
Nawet organizacje społeczeństwa obywatelskiego poza Kongresem biją na alarm w związku z projektem, który ich zdaniem zinstytucjonalizowałby potężne dynastie.
Ale przywództwo Izby jest zdecydowane na przyjęcie tej propozycji, rozwodnionej wersji i tak już słabego pierwotnego projektu, który pochodził z biurek Spikera Izby Bojie Dy i Lidera Większości Sandro Marcosa.
W niższej izbie główną osobą, której zadaniem jest stanie przez godziny i debatowanie z krytykami środka, jest przewodniczący komisji praw wyborczych Izby Zia Alonto Adiong, potomek dynastii z Lanao del Sur na Mindanao.
Jak uzasadnia ten środek?
Adiong powiedział, że projekt ustawy antydynastycznej większości Izby mógłby przesunąć tysiące dynastycznych urzędników.
Jego szacunki pochodziły z wewnętrznego departamentu badań polityki i budżetu Izby, który stwierdził, że 9 852 z 17 983 lokalnych stanowisk wyborczych, stanowiących 54% całości, jest zajętych przez dynastów.
Izba nie opublikowała jeszcze pełnego badania, więc nie jest jasne, czy zliczeni dynastowie to ci, których bezpośrednio dotknie definicja relacji dynastii politycznej w projekcie.
Zgodnie z projektem dynastia polityczna istnieje, gdy urzędujący urzędnik jest spokrewniony z inną osobą w drugim stopniu pokrewieństwa lub powinowactwa — czyli małżonkiem, rodzicem, dzieckiem, rodzeństwem, dziadkiem, wnukiem lub równoważnym krewnym przez małżeństwo.
Zakładając, że badanie dotyczy tych relacji w ich tabelaryzacji, rodziny polityczne mogą łatwo znaleźć obejście, wystawiając krewnych w trzecim i czwartym stopniu pokrewieństwa lub powinowactwa.
To jest powszechne w filipińskiej polityce. Biorąc pod uwagę, jak zżyte są filipińskie rodziny, mogą po prostu wystawić swoje ciotki i wujków, siostrzenice i siostrzeńców, pradziadków, prawnuki, kuzynów pierwszego stopnia, wnuczki i wnuczków, pracioci i prawujków, prapradziadków i prapraprawnuki.
Takie relacje nie są objęte ograniczeniami w projekcie antydynastycznym Izby.
Pierwotny projekt Spikera Dy i Kongresisty Marcosa obejmował krewnych do czwartego stopnia pokrewieństwa i powinowactwa w proponowanym zakazie dynastycznym. Po tym jak projekt przeszedł przez komisję, ograniczenie zostało złagodzone.
Na sesji plenarnej Adiong przedstawił liczne argumenty uzasadniające ograniczenie do drugiego stopnia.
Powiedział, że Komisja Wyborcza (Comelec) faktycznie zażądała, aby regulacja była ograniczona do drugiego stopnia, ponieważ zakaz czwartego stopnia byłby "logistycznym koszmarem" pod względem walidacji relacji dynastii politycznych.
"Byłoby to zbyt uciążliwe dla Comelec, aby faktycznie przeprowadzić ocenę, jeśli chodzi o relacje w czwartym stopniu pokrewieństwa i powinowactwa. W wielu przypadkach są kuzyni pierwszego stopnia, którzy żyją z dala od siebie. Jeden mieszka w Metro Manila, drugi w Cotabato City," powiedział Adiong.
Adiong powiedział również, że twórcy Konstytucji z 1987 roku nie osiągnęli konsensusu w sprawie konkretnego stopnia relacji, przy czym prawnik Jose Nolledo i późniejszy sędzia Sądu Najwyższego Adolfo Azcuna sugerowali zakaz dla krewnych w drugim stopniu. Były przewodniczący Comelec Christian Monsod, inny członek Komisji Konstytucyjnej z 1986 roku, forsował zakaz czwartego stopnia.
"Nie rozwiązali tej kwestii. Dlatego przekazali to Kongresowi, ponieważ nie mogli nawet uzyskać większości głosów, aby zdecydować, który stopień," powiedział Adiong, odnosząc się do przepisu konstytucyjnego, który zakazuje dynastii, ale pozostawia Kongresowi zdefiniowanie, co oznacza dynastia.
Sprawiedliwie mówiąc, niektórzy długoletni zwolennicy projektu ustawy antydynastycznej nie zamknęli drzwi przed złagodzeniem zakazu. W Senacie projekt, który przeszedł przez komisję senator Risy Hontiveros, zagorzałej lobbystki za tym środkiem, proponuje jedynie zakaz krewnych w drugim stopniu.
Problem polega na tym, jak kreatywni byli prawodawcy Izby w pisaniu środka, aby umożliwić nakładające się okręgi wyborcze na różnych szczeblach rządowych.
W bardziej tradycyjnych wersjach propozycji tylko jeden członek rodziny może piastować albo stanowisko krajowe, albo lokalne. Niektóre wersje mogą zezwalać po jednym członku rodziny. W wersji Izby jeden członek rodziny jest dozwolony na poziomie krajowym, jeden w każdym rządzie wojewódzkim, jeden w każdym rządzie miejskim lub municypalnym i tylu kongresmenów, ile to możliwe.
Jak wskazali liczni prawodawcy opozycyjni, którzy debatowali przeciwko Adiongowi, dziesiątki członków tej samej rodziny mogą hipotetycznie nadal jednocześnie piastować urzędy.
Adiong argumentował, że projekt powinien zrównoważyć potrzebę zakazu dynastii z poszanowaniem gwarancji konstytucyjnych.
Jego punkt widzenia: obywatele powinni móc głosować na kogo chcą, a politycy powinni móc być przedmiotem głosowania.
"Każde ograniczenie powinno być rozsądne i nie powinno być niekonstytucyjne i nie powinno być dyskryminujące," powiedział Adiong. "Jeśli nie dopuścimy pewnego członka rodziny (tylko) dlatego, że dzielą tę samą rodzinę... to równa się nieuzasadnionej dyskwalifikacji, nawet jeśli nie zrobili nic złego."
Adiong powiedział w wywiadzie bez zapowiedzi, że większość ma liczby, aby przegłosować obecny projekt ustawy antydynastycznej. Był przewidziany do zatwierdzenia w drugim czytaniu 18 marca, ale długa lista interpelantów i ograniczony czas najwyraźniej opóźniły głosowanie do czasu, gdy Izba powróci z dwumiesięcznej przerwy w maju.
Ta wersja propozycji będzie jednak miała trudności z rozwojem w Senacie, będącym domem dla czterech par rodzeństwa, które raczej nie ulegną środkowi, który zmniejszy ich kapitał polityczny.
Spiker Dy jest jednak dumny z tego projektu, wymieniając go wśród rzekomych osiągnięć Izby pod jego przywództwem podczas swojego przemówienia zamykającego przed przerwą. Dy pochodzi z Partido Federal, partii prezydenta Ferdinanda Marcosa Jr., który uwzględnił ustawodawstwo antydynastyczne na swojej liście priorytetów.
Ważne jest, aby zauważyć, że ojciec i syn Marcosowie, Dy i Adiong to dynastowie, których propozycja, którą starają się przegłosować, prawie nie dotknie.
Postawa prezydenta pojawiła się jednak w czasie, gdy jego liczby aprobaty spadały, i nastąpiła po fiasku korupcji robót publicznych, skandalu, który ujawnił, ale później odbiło się to rykoszetem, prowadząc do skargi impeachmentu, którą łatwo przetrwał – dzięki swoim sojusznikom w Kongresie.
Prawodawcy opozycyjni już maksymalnie wykorzystali swój czas wystąpienia na sesji plenarnej, aby wyrazić swoją frustrację — przedstawicielka Sarah Elago nalega, że legalizuje istnienie dynastii; przedstawiciel Chel Diokno mówi, że pozwala tym rodzinom rozszerzyć ich kontrolę nad władzą; a przedstawiciel Edgar Erice wprost nazywa to oszustwem.
Izba próbowała, ale nie udało się przez ostatnie 39 lat przegłosować takiego środka; najbliższą próbą przed tym rokiem był 2014 rok, kiedy podobny projekt został podniesiony na sesję plenarną pod przywództwem Sonny'ego Belmonte. Dlaczego ta próba nie powiodła się? Było dużo negocjacji w celu rozcieńczenia projektu, a Belmonte powiedział później, że nie chciał, aby Izba uchwaliła "pokazówkę" — bezzębne ustawodawstwo, które "nic nie mówi."
Perspektywa dzisiejszej Izby jest sprzeczna z tym. Pomimo krytyki, Adiong powiedział, że projekt jest "świadomym krokiem" w kierunku wypełnienia konstytucyjnego mandatu.
Czy naprawdę? – Rappler.com


