MAIQUETÍA (Wenezuela), 7 lipca — Sisu realizuje swoje misje w gruzach pozostawionych przez dwa trzęsienia ziemi w Wenezueli z tą samą determinacją i energią, z jaką goni swoją ulubioną zabawkę, pomarańczowo-niebieską piłkę.
W niebieskiej uprzęży ten niespokojny brązowy labrador retriever zapuszcza się w gruzy budynków, które zawaliły się podczas trzęsień ziemi 24 czerwca.
Poszukuje ocalałych, polegając wyłącznie na swoim węchu.
Praca psów takich jak Sisu, członka amerykańskiego zespołu ratowniczego Florida Task Force 2, okazała się kluczowa w odnajdywaniu żywych ludzi w wyścigu z czasem.
Jedenaście dni po jednej z najgorszych katastrof sejsmicznych w Ameryce Łacińskiej, która pochłonęła prawie 3000 ofiar, międzynarodowe zespoły kończą swoje misje z niewielką nadzieją na znalezienie kolejnych żywych osób.
Ale psy odegrały kluczową rolę.
Zwierzęta działają jako pierwsze, gdy zespoły przybywają na miejsce, gdzie przypuszczalnie pod gruzami uwięzieni są ocaleni. Podwójne trzęsienia ziemi zniszczyły dziesiątki kompleksów mieszkalnych, głównie w nadmorskim regionie La Guaira.
„Ich praca opiera się na wykrywaniu obecności ludzi” poprzez identyfikację temperatury, zapachu ciała i dwutlenku węgla wydychanego przez ofiary, powiedział Alexander Parada, również z Florida Task Force 2, agencji AFP, stojąc obok Piper, labradora retrievera, która uratowała dwie osoby w Wenezueli podczas swojej pierwszej misji.
„Wykonują pracę, której my nie możemy wykonać”.
Kiedy pies zasygnalizuje coś, ratownicy wysyłają drugie zwierzę, aby potwierdzić znalezisko, powiedziała Sylvia Arango, przewodniczka psów od 1998 roku, która prowadzi Sisu.
Następnie radar lub kamery doprecyzowują współrzędne miejsca, gdzie mogą znajdować się ofiary.
Dzięki swojemu węchowi psy poszukiwawcze przyspieszają akcje ratunkowe, szybko przeszukując duże obszary, powiedział Parada, co ma kluczowe znaczenie, biorąc pod uwagę, że szanse na znalezienie żywych ludzi maleją wraz z upływem początkowego 72-godzinnego okna czasowego.
‘Bezpieczni’
Sisu była jednym z ponad 120 czworonożnych ratowników z tuzina krajów rozmieszczonych w celu przyspieszenia akcji ratunkowych w kilku społecznościach w La Guaira, obszarze najbardziej dotkniętym potężnymi trzęsieniami ziemi o magnitudzie 7,2 i 7,5.
Niektóre, jak Tsunami, lokalny border collie z jednym niebieskim i jednym brązowym okiem, poruszyły Wenezuelczyków historiami pokonywania przeciwności losu: w przypadku Tsunami, od bycia zwierzęciem uratowanym przed znęcaniem się do ratowania życia innych.
Podobnie jak ich ludzcy towarzysze, pracowali na 12-godzinnych zmianach w ramach niebezpiecznych misji.
Zwierzęta pracowały w wysokich temperaturach La Guaira, narażając się na odwodnienie i otarcia sierści, co było widoczne na szyi Sisu.
Przeciskały się również przez gruzy, nawet przez wąskie tunele utworzone w zwałowisku połamanych ścian, kolumn i belek, poszukując ocalałych.
Podczas tych operacji niektóre z nich doznały obrażeń i złamań.
Ale ryzyko jest częścią tej pracy.
„W chwili, gdy wchodzimy na te stosy gruzów, nie ma gwarancji, że będziemy bezpieczni” – powiedziała Arango. „Musimy zaufać naszemu wyszkoleniu”.
Chwile psiej miłości
Ale jakie cechy musi mieć pies, aby zostać ratownikiem? Dużo energii, ale także zdolność do nieustraszonego poruszania się w niestabilnym środowisku.
Arango powiedziała, że ogólnie jest to siła charakteru i chęć do badania otoczenia.
Chociaż psy w tym amerykańskim zespole to głównie labradory retrievery, są też border collie, golden retrievery, belgijskie owczarki malinois i owczarki niemieckie.
W sobotę, dziesięć dni po trzęsieniach ziemi, które pochłonęły 2954 ofiary śmiertelne i pozostawiły tysiące zaginionych, misje brazylijskie i hiszpańskie kontynuowały przeszukiwanie zniszczonych obszarów wraz ze swoimi psami.
Ale dla Sisu i Piper nadszedł czas, aby spakować swoje zabawki i przygotować się do powrotu do domu.
Pod koniec operacji Arango podkreśliła, że najbardziej poruszyło ją w pierwszej misji Sisu to, jak wnosiła radość w morzu smutku.
„To była niszcząca sytuacja” – powiedziała Arango.
„Kiedy podchodzi ktoś, czyje serce cierpi, możemy sprawić, że się uśmiechnie, a dzieci mogą podejść do naszych psów i je pogłaskać” – powiedziała.
„To także szansa na nawiązanie kontaktu z innymi ludźmi, próba tego, by może, przez tę jedną chwilę, nie myśleć o tym, co się dzieje w obliczu tych okropności, i po prostu może być kochanym przez szczęśliwego szczeniaka”. — AFP


