Według ambasadora Donalda Trumpa przy ONZ, prezydent nie powinien być ograniczany w wydawaniu Pentagonowi rozkazu zbombardowania jedynej irańskiej elektrowni jądrowej zlokalizowanej na południowy wschód od miasta Bushehr, położonej nad brzegiem Zatoki Perskiej.
Podczas wystąpienia w programie "Face the Nation", ambasador Mike Waltz, który został przeniesiony do ONZ po tym, jak uwikłał się w skandal "Signalgate", został zapytany o 48-godzinną groźbę Trumpa rozpoczęcia bombardowania irańskich elektrowni, jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta dla żeglugi.
W poście na Truth Social prezydent napisał: "Jeśli Iran nie OTWORZY W PEŁNI, BEZ GROŹBY, Cieśniny Ormuz, w ciągu 48 GODZIN od tego dokładnego momentu, Stany Zjednoczone Ameryki uderzą i zniszczą ich różne ELEKTROWNIE, ZACZYNAJĄC OD NAJWIĘKSZEJ! Dziękuję za uwagę w tej sprawie. Prezydent DONALD J. TRUMP"
To skłoniło prowadzącą CBS Margaret Brennan do zapytania Waltza: "Pytam pana, ponieważ kiedy prezydent mówi, że zbombarduje infrastrukturę energetyczną, cywilną infrastrukturę energetyczną. Czy zbombarduje elektrownię jądrową, czy jest to wykluczone?"
"Cóż, nigdy nie wykluczyłbym niczego dla prezydenta, z pewnością nie w ogólnokrajowej telewizji" - odpowiedział Waltz. "Jednakże istnieją większe elektrownie. Jest jedna pod Teheranem, są inne pod innymi miastami, które są zasilane gazem, cieplne, zasilane termicznie."
"Myślę, że ważne jest tutaj zrozumienie" - próbował wyjaśnić. "IRGC, zadeklarowana organizacja terrorystyczna nie tylko przez nas, ale w wielu krajach europejskich, kontroluje ogromną część krytycznej infrastruktury Iranu, ich gospodarki i z pewnością wiele ich instytucji rządowych, więc w zakresie, w jakim degradujemy ich zdolności wojskowe i ich przemysłową bazę obronną, wszystkie opcje powinny być na stole, a prezydent jasno to wyraził."


