Sobotnie żądanie prezydenta Donalda Trumpa, aby Iran „w pełni otworzył" Cieśninę Ormuz do poniedziałkowej nocy, zostało odrzucone w niedzielę rano przez przewodniczącego irańskiego parlamentu Mohammada-Bagher Ghalibafa, który nie tylko wydawał się lekceważyć otwartą groźbę Trumpa, ale również wydał swoją własną.
Po zaskakującym ataku Stanów Zjednoczonych na Iran w zeszłym miesiącu, państwo Bliskiego Wschodu odmówiło statkom sojuszniczym ze Stanami Zjednoczonymi dostępu do Cieśniny Ormuz, kluczowej drogi żeglugowej, przez którą przepływa piąta część światowego handlu ropą, powodując gwałtowny wzrost cen ropy i podobno wywołując panikę w administracji Trumpa.
W sobotę Trump wykorzystał media społecznościowe, aby zażądać od Iranu zezwolenia statkom sojuszniczym ze Stanami Zjednoczonymi na przejście przez kanał żeglugowy „w ciągu 48 godzin", ostrzegając, że jeśli jego żądanie nie zostanie spełnione, Stany Zjednoczone „zniszczą ich różne elektrownie, zaczynając od największej" – co stanowi potencjalną zbrodnię wojenną.
Pomimo wagi groźby Trumpa, Ghalibaf wydawał się lekceważyć ostrzeżenie i przeszedł do wydania własnego.
„Natychmiast po zaatakowaniu elektrowni i infrastruktury w naszym kraju, infrastruktura krytyczna, infrastruktura energetyczna i obiekty naftowe w całym regionie będą uważane za legalne cele i zostaną zniszczone w nieodwracalny sposób, a cena ropy pozostanie wysoka przez długi czas" – napisał Ghalibaf w poście w mediach społecznościowych na X w niedzielę rano, zgodnie z tłumaczeniem oryginalnego postu napisanego w języku perskim.
„I rzuć to, co jest w twojej prawej dłoni; pochłonie to, co oni zrobili."
Rosnące ceny ropy podobno skłoniły Trumpa do szukania wyjścia z konfliktu, który zainicjował, jednak takie wyjście może nie istnieć według co najmniej jednego byłego doradcy bezpieczeństwa Trumpa. Iran również przysiągł kontynuować walkę w odpowiedzi na atak amerykańsko-izraelski.

