Jimmy Kimmel bezlitośnie zaatakował zarówno Donalda Trumpa, jak i jego żonę Melanię podczas ceremonii rozdania Oscarów.
Podczas wręczania nagrody za Najlepszy Film Dokumentalny oraz Najlepszy Krótkometrażowy Film Dokumentalny, prowadzący talk show dolał oliwy do ognia w swoim konflikcie z prezydentem. Kimmel wszedł na scenę i zwrócił uwagę na rażące pominięcie wśród nominowanych — żartując, że brak dokumentu o Melanii doprowadzi Trumpa do wściekłości.
Powiedział: „O rany, będzie wściekły, że jego żona nie została nominowana do tej nagrody". Docinki na tym się nie skończyły, gdyż Kimmel nie przebierał w słowach, wskazując trudny czas, jaki on i jego koledzy prowadzący talk show przeszli pod administracją Trumpa.
„Podczas takich pokazów dużo słyszymy o odwadze, ale opowiadanie historii, która może cię za to zabić, to prawdziwa odwaga" – powiedział Kimmel. „Jak wiecie, są kraje, których przywódcy nie wspierają wolności słowa. Nie mogę powiedzieć, które to są. Poprzestańmy na Korei Północnej i CBS".
CBS mianowało w zeszłym roku swojego przychylnego MAGA szefa, Bari Weiss. Chociaż jej kadencja na czele CBS była naznaczona kontrowersjami, nawet Weiss zirytowała prezydenta i zespół Białego Domu. Nominacja Jeremy'ego Adlera, nowego dyrektora ds. komunikacji, który wcześniej pracował dla kongresmena Liz Cheney (R-WY), rozwścieczyła administrację Trumpa.
„Pomysł, że CBS zatrudni rzecznika Liz Cheney, który pracował nad tym, by wsadzić prezydenta Trumpa do więzienia i uniemożliwić zatrudnienie komukolwiek, kto wspierał prezydenta, to szaleństwo. Co do diabła myśli Bari Weiss?" – powiedział urzędnik Białego Domu w rozmowie z Axios.
Kimmel następnie ponownie zwrócił uwagę na dokument o Melanii, film dokumentalny finansowany przez Amazon, wyreżyserowany przez Bretta Ratnera.
Powiedział: „Na szczęście dla nas wszystkich istnieje międzynarodowa społeczność filmowców oddanych opowiadaniu prawdy, często z wielkim ryzykiem, którzy tworzą filmy, które nas uczą, które wskazują na niesprawiedliwość, które inspirują nas do działania, a są też dokumenty, w których chodzi się po Białym Domu, przymierzając buty".


