W poniedziałek Sekretarz Obrony Pete Hegseth odbył briefing prasowy, aby uzasadnić wojnę w Iranie. Chwaląc bezprawie Donalda Trumpa, powiedział: "Ameryka, bez względu na to, co mówią tak zwane instytucje międzynarodowe, rozpętuje najbardziej śmiercionośną i precyzyjną kampanię sił powietrznych w historii... Żadnych głupich zasad zaangażowania, żadnego bagniska budowania państw, żadnego ćwiczenia budowania demokracji, żadnych politycznie poprawnych wojen. Walczymy, aby wygrać."
Oprócz takiej niebezpiecznej pychy godnej 12-letniego chłopca, najbardziej szokującym aspektem bombardowania Iranu przez Trumpa bez autoryzacji konstytucyjnej lub Kongresu jest to, że „planowanie" administracji wydaje się nie odpowiadać ani nawet nie doceniać związanego z tym ryzyka.
Wielu analityków bezpieczeństwa zgadza się z senatorem Markiem Kellym (R-AZ) i Trumpem, że Iran nigdy nie powinien mieć broni jądrowej, ponieważ żadne państwo, które eksportuje dżihadystyczne męczeństwo, nie powinno mieć broni jądrowej.
Ale niepewność atakowania narodu rzekomo tylko tydzień od posiadania zdolności jądrowej wymaga precyzji i trzeźwych celów, a nie szczękania szablą lub zmieniających się uzasadnień tweetowanych o drugiej w nocy. Luźne i bezprawne komunikaty administracji Trumpa sugerują albo mrożącą obojętność, brak dyscypliny, albo złowrogie intencje – wszystko to niebezpieczne cechy w kontekście broni jądrowej.
Trump nie przedstawił jasnych celów politycznych ani wojskowych, ani nie wyjaśnił, jak użycie siły w tym czasie leży w naszym najlepszym interesie narodowym. Zamiast tego uzasadnienie Trumpa dla wojny wciąż się zmienia, od bezpośrednich zagrożeń bezpieczeństwa narodowego, przez obawy humanitarne, po zmianę reżimu, co sugeruje, że premier Izraela Benjamin Netanjahu zmanipulował Trumpa, aby zrobił to, co żaden inny prezydent nie był na tyle lekkomyślny, by zrobić w służbie interesów Izraela, a nie naszych własnych.
Nawet chwalebny cel wyeliminowania irańskiego potencjału jądrowego staje się podejrzany w świetle światowej tournée zwycięstwa Trumpa w czerwcu ubiegłego roku, deklarującego, że ataki powietrzne wtedy „całkowicie zlikwidowały" zapasy wzbogaconego uranu Iranu.
25 czerwca 2025 roku Biały Dom wydał oficjalne oświadczenie zatytułowane „Irańskie obiekty jądrowe zostały zniszczone – a sugestie przeciwne to fake news". Albo Trump kłamał wtedy, albo kłamie teraz. Nigdy nie jest mądrze ufać kłamcom w sprawach życia i śmierci.
Organizacje praw człowieka informowały, że dziesiątki tysięcy irańskich cywilów zostało straconych w styczniu za protestowanie przeciwko represyjnym rządom ajatollaha Alego Chameneiego. Jest teraz martwy. Poza szacowanymi 15 procentami Irańczyków, którzy popierają teokrację Islamskiej Republiki, nikt za nim nie będzie tęsknił, najmniej ze wszystkich rodziny ludzi, których torturował i zamordował.
Ale dla wszystkich zaangażowanych, przy braku jasnej strategii, celu, metody lub planu na to, co będzie dalej, jedynym wiarygodnym predyktorem wyniku jest niedawna przeszłość.
To nie pierwszy raz, kiedy USA prowadziły wojnę na Bliskim Wschodzie, dążąc do zmiany reżimu. Próbowaliśmy tego wiele razy i w każdym przypadku nauczyliśmy się, że początkowy sukces obalenia przywódcy nie jest kontynuowany ustanowieniem długoterminowej, stabilnej lub przyjaznej Zachodowi alternatywy.
Zamiast tego dzieje się dokładnie odwrotnie. Kiedy tworzymy próżnię władzy, ktoś jeszcze bardziej niebezpieczny, bardziej radykalny i bardziej antagonistyczny dochodzi do władzy. W rzeczywistości Chamenei doszedł do władzy jako bezpośredni rezultat ostatniego razu, kiedy USA dążyły do zmiany reżimu w Iranie.
Amerykanie, obecnie zniewoleni przez algorytmy, mogli zapomnieć, że to my byliśmy odpowiedzialni za wprawienie w ruch rewolucji islamskiej. W 1953 roku CIA i brytyjski wywiad zorganizowały zamach stanu, aby obalić premiera Mohammada Mossadegha, który został demokratycznie wybrany, ponieważ znacjonalizował irański przemysł naftowy. (Brzmi znajomo?)
Po obaleniu USA przywróciły szacha Mohammada Rezę Pahlaviego, który wprowadził tak coraz bardziej autokratyczne rządy, że Irańczycy zaczęli nienawidzić zarówno jego, jak i USA za wprowadzenie go do władzy. Nienawiść do szacha doprowadziła do intensywnych antyamerykańskich nastrojów. Rewolucja islamska z 1979 roku mająca na celu pozbycie się szacha zakończyła się nową Islamską Republiką wzmacniającą ajatollaha Chomeiniego i jego ekstremistycznych duchownych kamienujących kobiety na śmierć za pokazanie włosów. Teraz bombardujemy Iran, aby obalić reżim, który sami spowodowaliśmy.
Historia sugeruje, że powtarzamy również błędy z innych interwencji na Bliskim Wschodzie:
Wyniki są jasne i spójne: obalanie autorytarnych przywódców Bliskiego Wschodu doprowadziło w każdym przypadku do pojawienia się jeszcze bardziej zradykalizowanych frakcji, skutkując większym niebezpieczeństwem i niezamierzonymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa narodowego Ameryki.
W nieco ponad rok, zabiegając o pochwały jako „rozjemca", Trump autoryzował działania wojskowe w siedmiu państwach. W Iranie po raz kolejny ignorujemy historię, tym razem pod administracją, która wydaje się nie rozumieć praw, norm ani niuansów.


