Prezydent Donald Trump wzbudził zdziwienie i niepokój wśród obrońców demokracji w piątek, mówiąc, że zasługuje na niekonstytucyjną trzecią kadencję, uwagi te padły dzień po doniesieniach, że prawicowi aktywiści opracowują rozporządzenie wykonawcze, które mogłoby umożliwić mu zakaz głosowania korespondencyjnego i maszyn do głosowania przed wyborami śródokresowymi w 2026 roku.
„Może zróbmy jeszcze jedną kadencję. Czy powinniśmy zrobić jeszcze jedną?" zapytał 79-letni prezydent Republikanów uczestników wydarzenia w porcie Corpus Christi w Teksasie, przy gromkich brawach. „Zróbmy jeszcze jedną kadencję. Cóż, mamy do tego prawo." Podczas swojego orędzia o stanie państwa we wtorek Trump przywołał swoje całkowicie obalone twierdzenie, że Demokraci ukradli wybory w 2020 roku dla byłego prezydenta Joe Bidena, mówiąc, że „to powinna być moja trzecia kadencja".
Trzecia kadencja wymagałaby poprawki konstytucyjnej, ponieważ 22. poprawka ogranicza prezydentów USA do dwóch kadencji.
Przedłużanie kadencji prezydenckich lub znoszenie limitów są znakami rozpoznawczymi dyktatorów i cofających się przywódców dawnych demokracji. Po tym, jak chiński prezydent Xi Jinping zniósł konstytucyjne limity kadencji w 2018 roku, Trump zachwycał się: „Jest świetny", dodając: „Teraz jest prezydentem dożywotnim".
Trump wielokrotnie robił tajemnicze aluzje do trzeciej kadencji.
Podczas gdy wielu zwolenników Trumpa uważa, że powinien być również prezydentem dożywotnio, jego sojusznicy na rzeczywistych stanowiskach władzy — w tym senator Lindsey Graham (R-SC) i strateg polityczny oraz skazany oszust Steve Bannon, któremu Trump udzielił łaski — poparli trzecią kadencję dla jego administracji.
Poprawka konstytucyjna umożliwiająca trzecią kadencję Trumpa nie jest w ogóle rozważana i jest niemal niemożliwa do wyborów w 2028 roku. Dlatego Trump i jego sojusznicy pracują nad innymi sposobami, aby prezydent pozostał na stanowisku, skupiając się głównie na tłumieniu wyborców. Washington Post donosił w czwartek, że grupa prawicowych aktywistów pisze projekt dekretu, który dałby prezydentowi „nadzwyczajną władzę nad głosowaniem". W piątek Democracy Docket opublikował wersję projektu rozporządzenia z kwietnia 2025 roku dostarczoną przez sojusznika Trumpa, którą portal opisał jako „pełną błędów".
Według Post, projekt rozporządzenia wykonawczego powołałby się na pretekst rzekomej chińskiej ingerencji w wybory w 2020 roku. Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego stwierdziło, że nie było takiej ingerencji.
Marc Polymeropoulos, współpracownik MS NOW ds. bezpieczeństwa narodowego, nazwał projekt rozporządzenia „szalonym autorytaryzmem".


