Prezydent Donald Trump wydawał się dążyć do złagodzenia ogólnokrajowej, dwupartyjnej krytyki działań federalnych agentów w Minnesocie po drugim zabójstwie obywatela USA w Minneapolis w ciągu niecałych trzech tygodni.
"Gubernator Tim Walz zadzwonił do mnie z prośbą o współpracę w sprawie Minnesoty" – napisał Trump na Truth Social w późny poniedziałkowy poranek. "To była bardzo dobra rozmowa i właściwie wydawało się, że jesteśmy na podobnej fali."
Po wcześniejszym ogłoszeniu, że wysyła swojego cara ds. granicy do Minneapolis, Trump powiedział, że poinformował Walza, iż Tom Homan do niego zadzwoni, "i że szukamy wszelkich przestępców, których mają w swoim posiadaniu."
"Gubernator, z pełnym szacunkiem, to zrozumiał i będę z nim rozmawiał w najbliższej przyszłości. Był zadowolony, że Tom Homan jedzie do Minnesoty, ja również!"
Trump powiedział także, że "zarówno gubernator Walz, jak i ja chcemy to poprawić!"
Kyle Cheney z Politico donosił, że "Trump wydaje się szukać wyjścia z sytuacji, w obliczu oznak, że opinia publiczna skwaśniała wobec agresywnej ofensywy imigracyjnej w Minnesocie — i rosnącego prawnego sprzeciwu. Ma nawet kilka łagodnych słów pochwały dla Walza."
Sam Stein z The Bulwark zauważył, że Trump "wyraźnie teraz szuka sposobu na złagodzenie tonu" w Minnesocie.
"Zaczyna się wycofywanie" – napisał dziennikarz Ahmed Baba. "Jakie by Trump nie wprowadził zmiany w DHS, ICE i ich obecności w Minnesocie, nie wynikają one z przyzwoitości. To kalkulacja polityczna, ponieważ GOP obawia się wyborów śródokresowych. Ale szkoda już została wyrządzona. Amerykanie widzą jego okrutny, autorytarny projekt takim, jakim jest."
Tuż po północy The Wall Street Journal poinformował, że Trump "odebrał dziesiątki telefonów w weekend od urzędników administracji i senatorów, jak twierdzą doradcy, z których niektórzy martwili się, że nastroje społeczne odwróciły się przeciwko działaniom administracji w zakresie egzekwowania prawa imigracyjnego."
"Niektórzy doradcy prezydenta zaczęli postrzegać coraz bardziej niestabilną sytuację w Minneapolis jako polityczne zobowiązanie i uważają, że Biały Dom powinien szukać wyjścia z sytuacji, zgodnie z tym, co mówią urzędnicy administracji. Jednak inni w administracji uważają, że zakończenie obecnych działań w Minneapolis byłoby kapitulacją przed lewicą, jak twierdzą urzędnicy."


