„The Yokai Journal” Jamesa Lee będzie rozwijać się jako serial internetowy, z nowymi odcinkami wydawanymi co dwa miesiące. (zdj. James Lee)
PETALING JAYA: Wojny domowe szaleją po całym kraju. Wielowiekowe tradycje upadają.
Głęboko w lesie tajemniczy zamaskowany szermierz o imieniu Ren i jego młody towarzysz, Akira, znajdują się w centrum własnego konfliktu, gdy ze cieni wyłaniają się starożytne duchy i przerażające stworzenia znane jako „yokai”.
Przeniesienie takiej historii na ekran normalnie wymagałoby lat przygotowań, tysięcy ringgitów oraz podróży do Japonii w celu kręcenia zdjęć w plenerze, zatrudnienia aktorów i stworzenia przekonujących efektów wizualnych.
Ale lokalny niezależny filmowiec James Lee, znany z takich dzieł jak „Legasi: Bomba The Movie” i „KL24: Zombie”, stworzył „The Yokai Journal: Prelude” w ciągu kilku dni za około 400 RM, wykorzystując sztuczną inteligencję.
Krótkometrażówka służy jako otwierający rozdział oryginalnego serialu internetowego „The Yokai Journal: The Mask of Tengu”, inspirowanego japońskim folklorem, kinem samurajskim i horrorem nadprzyrodzonym.
Jednak Lee szybko zaznacza, że AI nie stworzyło filmu samodzielnie. „Większość ludzi myśli, że AI zastępuje kreatywność. Dla mnie to narzędzie, jak magiczna kamera” – powiedział w rozmowie z FMT Lifestyle.
Lee wierzy, że AI otwiera drzwi dla większej liczby niezależnych twórców filmowych, aby opowiadali ambitne historie. (Dinesh Kumar Maganathan @ FMT Lifestyle)
Zanim zaczął eksperymentować z wideo generowanym przez AI, 52-latek z Ipoh już wcześniej korzystał z generatywnej SI jako partnera do pisania.
„Pisanie zawsze polegało na wymianie pomysłów z innymi ludźmi. AI daje mi inną perspektywę, której mogłem nie dostrzec. Nie pisze za mnie scenariusza, ale pomaga mi stać się lepszym gawędziarzem.”
W przypadku „The Yokai Journal: Prelude” Lee posunął technologię jeszcze dalej. Oprócz generowania obrazu, użył AI do skomponowania muzyki, samemu zajmując się montażem, gradingiem kolorów, projektowaniem dźwięku i postprodukcją.
„Nie jestem kompozytorem; po prostu opisuję emocje, timing i nastrój, jakich chcę, tak samo jak przy briefowaniu kompozytora. Byłem zdumiony, że potrafiła stworzyć wokół tego muzykę” – powiedział.
Jego doświadczenie z AI zaczęło się dopiero dwa miesiące temu podczas pracy na planie lokalnego serialu telewizyjnego. Dyrektor artystyczny pokazał mu, jak technologia może przeprojektować dekoracje, a nawet generować wideo na smartfonie.
„Byłem pod wielkim wrażeniem! To, co mnie podekscytowało, to nie tylko koszt, ale możliwości.”
Lee, który spędził ponad dwie dekady na kręceniu filmów takich jak „The Collector”, nadal odkrywa nowe sposoby opowiadania historii. (zdj. James Lee)
Po kilku eksperymentach Lee zdał sobie sprawę, że może tworzyć sceny, które byłyby niemożliwe przy budżecie niezależnego filmowca.
Projekt odzwierciedla również zmianę w rodzaju historii, które chce opowiadać.
„Zawsze chciałem zrobić coś, co może podróżować” – powiedział. „Spędziliśmy zbyt dużo czasu na definiowaniu tego, czym powinna być lokalna treść. Czasami zapominamy, że najważniejsze jest opowiedzenie dobrej historii.”
Całożyciowy fan japońskiej kultury, mangi i anime, Lee opisuje „The Yokai Journal” jako „japońską wersję Wiedźmina” – fantasy przygodową o łowcach demonów z oryginalną mitologią, która będzie rozwijać się w kolejnych odcinkach.
Każda część będzie trwać od pięciu do ośmiu minut, co pozwoli mu zebrać opinie widzów przed przejściem do następnego rozdziału.
„Jeśli nakręcę 90-minutowy film fabularny, a ludziom się nie spodoba, zmarnuję cały ten czas na coś, co nie działa” – wyjaśnił.
„W przypadku serialu mogę uczyć się i doskonalić w trakcie. Jeśli coś nie zadziała, mogę to naprawić w drugim lub trzecim odcinku.”
Dzięki AI Lee stworzył pierwszy odcinek „The Yokai Journal” w zaledwie kilka dni za około 400 RM. (zdj. James Lee)
Lee ma nadzieję wydawać nowy odcinek co dwa miesiące, choć tempo będzie ostatecznie zależało od procesu pisania.
Przede wszystkim wierzy, że AI obniża bariery dla początkujących filmowców.
„Otwiera to drzwi dla wszystkich. Nie każdy ma dostęp do kamer, ekipy czy budżetu. Teraz ludzie mogą zacząć kręcić filmy i uczyć się rzemiosła.
„W końcu publiczność wciąż będzie wybierać dobre historie.”
Lee nie zamierza poprzestać na „The Yokai Journal”. Pracuje już nad innym serialem wspieranym przez AI – steampunkową przygodą sci-fi osadzoną w alternatywnej Europie – opartym na scenariuszu, który wcześniej nie uzyskał finansowania.
„Nikt wcześniej tego nie chciał” – powiedział. „Teraz nie muszę czekać, aż ktoś powie tak. Po prostu to zrobię.”
Obejrzyj „The Yokai Journal: Prelude” tutaj. Śledź Jamesa Lee na Facebooku.

