Gustavo Petro twierdził, że zwycięstwo Abelardo de la Esprielli w zeszłym miesiącu było wynikiem fałszerstw wyborczych, wzywając do protestów przed objęciem władzy przez prawicowca. (Zdjęcie EPA Images)
BRASILIA: Ustępujący prezydent Kolumbii Gustavo Petro w czwartek obiecał „spokojne przekazanie władzy” swojemu wybranemu następcy Abelardo de la Esprielli, po tym jak wcześniej wezwał do protestów przed objęciem urzędu przez prawicowca.
Petro, bojowy lewicowiec, który zgodnie z konstytucją nie mógł ubiegać się o drugą kadencję, twierdzi, że zwycięstwo De la Esprielli w zeszłym miesiącu było wynikiem fałszerstw wyborczych, nie przedstawiając jednak dowodów.
Wezwał do protestów 20 lipca, przed inauguracją De la Esprielli zaplanowaną na 7 sierpnia.
Prezydent elekt, znany z ostrego języka, oskarżył Petra o spiskowanie w celu dokonania „zamachu stanu” i zerwał współpracę z ustępującym rządem w kwestii przekazania władzy.
W rozmowie telefonicznej w czwartek z brazylijskim prezydentem Luizem Inacio Lula da Silvą, również lewicowcem, Petro złagodził swoją retorykę.
Potwierdził, że pozostanie na urzędzie do 6 sierpnia, zgodnie z planem, i „potwierdził swoje zaangażowanie na rzecz demokracji oraz pokojowego przekazania władzy w kraju”, poinformował rząd brazylijski.
De la Espriella, milioner i prawnik, nieznacznie pokonał lewicowego senatora Ivana Cepedę, sojusznika Petra, w drugiej turze wyborów prezydenckich 21 czerwca, przy głośnym poparciu ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa.
Petro odmówił uznania wyników wyborów, mimo że międzynarodowi obserwatorzy i organy wyborcze stwierdziły, że głosowanie przebiegło prawidłowo.
Petro jest pierwszym lewicowym prezydentem Kolumbii.
Jego wezwanie do masowych protestów wzbudziło obawy przed powtórzeniem się brutalnych demonstracji antyrządowych, które miały miejsce za rządów prawicowego poprzednika Petra, Ivana Duque, a które w latach 2019–2021 pochłonęły dziesiątki ofiar śmiertelnych.

