Kolejna noc minęła i doszło do typowych masowych ukraińskich ataków dronami na rosyjskie obiekty naftowe, instalacje oraz tankowce, które tym razem dotknęły co najmniej trzech regionów Rosji – poinformowały w czwartek władze. Uderzenia objęły składy ropy w regionach stawropolskim i twerskim, a także stację pompowania ropy w Republice Baszkortostanu oraz morski terminal przeładunkowy w obwodzie rostowskim – wraz z innymi zgłoszonymi skutkami, podaje moskiewski „The Moscow Times” z siedzibą w Amsterdamie.
Podczas tegotygodniowego szczytu NATO prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski chwalił możliwości dronów swojego kraju jako jedne z najlepszych na świecie, zaznaczając, że obecnie w zasadzie żadne miejsce w Rosji nie jest bezpieczne.
Telegram/Moscow Times: Pożar w składzie ropy w centralnym regionie twerskim.
Może to być widoczne w poniedziałek, kiedy dalekiego zasięgu drony najwyraźniej ustanowiły nowy rekord odległości, uderzając w rozległą rafinerię ropy w mieście Omsk na zachodniej Syberii.
„Dziś nasze sankcje dalekiego zasięgu dosięgły rafinerii w Omsku – prawie 2500 kilometrów od Ukrainy” – ogłosił Zełenski w wieczornym przemówieniu krótko po ataku.
„Zmodernizowane drony Fire Point sprawiły, że Syberia znalazła się w zasięgu ukraińskiej precyzji. To znaczący cios dla rosyjskiej gospodarki naftowej i ważne osiągnięcie Sił Zbrojnych Ukrainy” – powiedział Zełenski.
Przekaz od przywódców NATO zgromadzonych w Ankarze był wyraźnie wspierający. Na przykład prezydent Trump skomentował: „To eskalacja, ale też eskalacja, która może pomóc doprowadzić do końca [wojny]”.
Trump dodał również: „Wywieramy dużą presję na prezydenta Putina. Nie sądzę, by podobało mu się to, co się dzieje.” Dodał: „Ale rozmawiałem z prezydentem Putinem wiele razy. Chce zakończyć wojnę”.
W następstwie tych wydarzeń Kreml świeżo ostrzega zachodnich strategów, aby „zatrzymali się i pomyśleli”, zanim doprowadzą świat na krawędź katastrofy, konfrontując się z posiadającą broń jądrową Rosją.
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji Maria Zacharowa oświadczyła w czwartek: „Europejskie elity pozycjonują się jako liderzy w konfrontacji między »zbiorowym Zachodem« a naszym krajem” – powiedziała Zacharowa.
„Prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy, że wszystko to wiąże się nie tylko z tworzeniem zagrożeń i problemów dla Rosji, ale także z istotnym wyczerpaniem zasobów i tworzeniem ognisk napięcia militarnego w samej Europie” – dodała.
Podkreśliła również, jak bardzo brakowało dążenia do pokoju z Rosją w obradach NATO podczas szczytu w Turcji. „Konstruktywna agenda pozostaje niskim priorytetem dla NATO” – kontynuowała rzeczniczka Kremla.
„Szkoda, że gdyby stratedzy NATO zatrzymali się i zastanowili, mogliby nie podejmować tak nieodpowiedzialnych decyzji, które mogą prowadzić do katastrofy nie tylko dla sojuszu, ale dla całego świata” – powiedziała.
Zgodnie z jej dalszymi komentarzami opublikowanymi w anglojęzycznych mediach państwowych:
Niektórzy europejscy urzędnicy faktycznie wyrazili podobne zdanie, ale pozostają w niewielkiej mniejszości:
Wybitny rosyjski pisarz i filozof polityczny Aleksandr Dugin skomentował również: „Szczyt NATO jest wyraźnym sygnałem eskalacji we wszystkich zakresach. Wzrost rusofobii i nowa faza wojny przeciwko Iranowi”.
Rzeczywiście, zarówno teatr konfliktu ukraińskiego, jak i irańskiego ponownie się rozgrzewa, dochodzi do równoczesnej eskalacji. Dugin ostrzegł również, że „Memorandum porozumienia dobiegło końca. Rozpoczyna się nowa faza wojny. Eskalacja z Rosją będzie rosła”.

