USA mogły ledwo uniknąć kryzysu konstytucyjnego po tym, jak wtajemniczeni w administracji Trumpa tymczasowo udaremnili plan zawieszenia habeas corpus, jednak ryzyko na tym się nie kończy – ostrzegł w środę jeden z ekspertów prawnych.
Wcześniej w tym tygodniu New York Times poinformował, że zastępca szefa personelu Białego Domu Stephen Miller i prezydent Donald Trump wymyślili pomysł zawieszenia habeas corpus – prawa wymagającego od rządu wyjaśnienia, dlaczego przetrzymuje daną osobę. Według doniesień celem było przyspieszenie operacji deportacyjnych Trumpa poprzez argumentowanie, że nielegalna imigracja stanowi „inwazję" wymagającą od prezydenta skorzystania z uprawnień nadzwyczajnych.

Plan został udaremniony przez sekretarza personelu Białego Domu Willa Scharfa, którego notatka do Susie Wiles, szefowej personelu Trumpa, przekonała administrację do zrezygnowania z zawieszenia w tamtym czasie – dodał raport.
Harry Litman, były federalny prokurator, w nowym eseju na Substack stwierdził, że plan był „absolutnie tyrański i antykonstytucyjny", i ujawnił, że administracja prawdopodobnie nie zrezygnuje z dążenia do tego celu.
„Nawet gdy administracja wycofała się z zapierającego dech w piersiach posunięcia polegającego na dosłownym zawieszeniu habeas corpus, podjęła inne kroki, aby osiągnąć podobny cel" – napisał Litman.
Zauważył, że administracja Trumpa argumentowała w sprawach sądowych, iż uprawnienia prezydenta w sytuacjach nadzwyczajnych są niepodważalne, użyła podobnego sformułowania o „inwazji" dla uzasadnienia aktywacji Gwardii Narodowej w odpowiedzi na protesty, a także podejmowała próby zawieszenia prawa pobytu imigrantów mieszkających w USA od dziesięcioleci.
„Teraz wiemy, jak bliscy byliśmy historycznego ogłoszenia prezydenckiej władzy do zawieszenia najbardziej fundamentalnych praw konstytucyjnych z ewidentnie nieuzasadnionych powodów" – napisał Litman. „Na szczęście instynkt sekretarza personelu, by powstrzymać administrację przed stoczeniem się z konstytucyjnej krawędzi, w połączeniu z biurokratyczną opieszałością, zażegnał kryzys. Nie zakończył jednak wysiłków zmierzających do uczynienia z Trumpa rządu jednej osoby, a jeśli przeszłość jest prologiem, administracja jeszcze nie skończyła próbować."

