Trump ponownie ogłasza zwycięstwo w Iranie. Wcześniej już to robił, ale teraz ma z Iranem tzw. „porozumienie".
To porozumienie, które wydaje się być jedynie memorandum o porozumieniu — czyli zbiorem zasad, na które Iran i Stany Zjednoczone się zgodziły — zatrzymuje walki i ponownie otwiera Cieśninę Ormuz, ale nie rozwiązuje kwestii, która skłoniła Trumpa do wszczęcia konfliktu: irańskiego programu nuklearnego.
Miej to na uwadze, słuchając różnych interpretacji podjętych decyzji. Przypomnij sobie, że Cieśnina Ormuz była otwarta przed rozpoczęciem przez Trumpa bombardowania Iranu. W najlepszym razie porozumienie, które Trump chwali, przywraca status quo do stanu sprzed rozpoczęcia działań wojennych. Pamiętaj też, że Iran zobowiązał się ograniczyć rozwój materiałów nuklearnych w traktacie z administracją Obamy, który Trump unieważnił w 2018 roku.
Co zatem zostało osiągnięte? Iran jest teraz pod kontrolą bardziej ekstremistycznego reżimu niż wtedy, gdy Trump rozpoczął tę wojnę. Ceny ropy są znacznie wyższe i potrzeba będzie trochę czasu, aby wróciły do poziomu sprzed jej wybuchu (jeśli w ogóle wrócą). Tymczasem Trump sprawił, że Stany Zjednoczone są bardziej uzależnione od paliw kopalnych niż przed jego drugą inauguracją, a wysokie ceny ropy wywołane przez jego wojnę wzbogaciły reżim Władimira Putina.
Wojna z Iranem kosztowała Stany Zjednoczone szacunkowo 90 miliardów dolarów, i to jest konserwatywne szacowanie. Spowodowała powszechne cierpienie na całym Bliskim Wschodzie. Postawiła Izrael w bardziej niepewnej sytuacji niż wcześniej — a w dużej mierze jest to zasługa Benjamina Netanjahu, który nie jest stroną porozumienia i go nie zatwierdził.
To nie wygląda jak zwycięstwo. W porównaniu z sytuacją Stanów Zjednoczonych i Bliskiego Wschodu 28 lutego, kiedy Trump rozpoczął tę wojnę, to straszliwa porażka.
Robert Reich jest profesorem polityki publicznej na Uniwersytecie Berkeley i byłym sekretarzem pracy. Jego teksty można znaleźć na stronie https://robertreich.substack.com/
